Według legendy Sucha Beskidzka nosiła niegdyś nazwę Mokra. Była piękną górską miejscowością
w Beskidzie Małym, nieopodal której, znajdowały się trzy malownicze jeziora. Nazwa Mokra wzięła się właśnie od tych jezior. W tejże miejscowości, u podnóża góry Jasień miał swoją jamę Smok Kicek. Było to wesołe i towarzyskie smoczysko, dlatego cieszył się sympatią miejscowej ludności. Pewnego dnia, nudząc się niezmiernie, Smok zaprosił zaprzyjaźnione smoki z różnych stron świata. Urządził huczne przyjęcie, serwował gościom wykwintne potrawy i trunki w dużej ilości, tak że nazajutrz wypili oni całą wodę z jednego jeziora. Mieszkańcy byli bardzo oburzeni postawa Kicka i jego gości
i pod groźbą wypędzenia go z miasta zakazali mu urządzania tego typów imprez. Kicek przeprosił, obiecał, że się poprawi i skruszony wrócił do swojej jamy. Wytrzymał niestety tylko sto lat
w swojej obietnicy i ponownie zatęsknił za towarzystwem swoich przyjaciół. Sytuacja z przed wieku się powtórzyła. Po nocnych smoczych swawolach zniknęło drugie jezioro. Rozjuszeni mieszkańcy ruszyli na biednego Kicka. Znowu chcieli go przepędzić jednak Kicek zawstydzony przeprosił i przysiągł że to się więcej nie powtórzy. Mieszkańcy dali Kickowi kolejną szansę. Minęło kolejnych 100 lat, ale natury smoczej nie da się oszukać. Kicek ponownie zaprosił wszystkie zaprzyjaźnione i spokrewnione smoki. Po kolejnej smoczej zabawie zniknęło trzecie i ostatnie już jezioro. Tego mieszkańcy nie darowali Kickowi. Uzbrojeni w kije, kosy i widły przepędzili Kicka tam, gdzie pieprz rośnie. W ten oto sposób zniknęły wszystkie jeziora i z miejscowości Mokra zrobiła się miejscowość Sucha. Aby pamięć po Kicku zupełnie nie zaginęła do nazwy Sucha zaczęto dodawać słowa „bez Kicka”. Od tej pory miejscowość Sucha nazywana była  Suchą „bez Kicka”.  Z czasem przyjęła się urzędowa nazwa Sucha Beskidzka i tak zostało do dziś.